bez światłocieni czyli rezerwat myśli nierzadko nieprzemyślanych
poniedziałek, 04 marca 2019
myśl 305 - PRZEPROWADZKA
   

tanczacawdeszczu7.blogspot.com

To chyba będzie moje miejsce. O ile sama tam trafię ponownie.

Proszę, wrzućcie mi podpowiedź jak skopiować tego bloga zanim zapadnie się w otchłań niebytu - jakiś adres, strona, żeby było pisane dla totalnego laika.

20:45, tanczaca_w_deszczu , bez światłocieni
Link Komentarze (8) »
piątek, 01 marca 2019
myśl 304

Wczoraj było rodzinne smażenie faworków.

Wnusie z zaangażowaniem wałkowały ciasto, wywijały faworki.

W pewnym momencie pada pytanie: babusiu czy można zrobić faworka w kształcie pączka?

Można czy nie?

22:13, tanczaca_w_deszczu , z pamiętnika babci
Link Komentarze (4) »
myśl 303

Tak to jest gdy się wie zbyt dużo i ta  wiedza otwiera oczy na coś czego wcześniej nie dostrzegaliśmy, albo dostrzegać nie chcieliśmy. Bo tak milusio jest gdy znajomi wpasowują się w ramy naszych wyobrażeń. 

Na początku udawaliśmy. Oni, że nic się nie stało. My, że nic nie widzimy. Sytuacja zrobiła się niezręczna.  Ona zdradzona żona ma pretensje, że my z nim normalnie rozmawiamy. My oficjalnie nic nie wiemy, więc dlaczego miałoby być inaczej.

Jedno, drugie spotkanie. Miśka ciągle nie zdecydowana co robić, jak dalej żyć. Nie potrafi wybaczyć, rozdrapuje swoje rany przy każdej okazji. Kocio czuje się za to rewelacyjnie. Decyzja należy do Miśki, on zrobi to co Miśka postanowi. Ma odjeść odejdzie, ma zostać zostanie.

A na razie jest mu dobrze tak jak jest. Ma wolną rękę. I to chyba on jest tym wygranym.

Staramy się z PaneMężem nie dać wmanewrować w ich życie, ale Miśka czuje potrzebę mówienia. Nie oczekuje rady ani wsparcia, potrzebuje słuchaczy. Mówi nam wszystko w tajemnicy. Ale jak się dziś okazało nie jesteśmy jedyni. Z jednej strony jest mi żal coraz bardziej nas, mnie i PanaMęża a nie jej.

Właśnie zdałam sobie sprawę, że mam dość. Wystarczy! dziś była ostatnia rozmowa, monolog Miśki znaczy. Następnego nie będzie. Jeśli się obrazi to trudno.

22:10, tanczaca_w_deszczu , bez światłocieni
Link Komentarze (2) »
piątek, 22 lutego 2019
myśl 302

Nie chwal dnia przed zachodem słońca, teściowej przed śmiercią.  Urzędu? Nigdy przenigdy, pod żadnym pozorem!

Niestety pochwaliłam. Zwróciłam się na piśmie o załatwienie pewnej sprawy polegającej na sporządzeniu wypisu z rejestru gruntów.  Źle się zwróciłam. Znaczy napisałam tak, że trzeba było poprawić. Pani z urzędu, ku mojemu zaskoczeniu zadzwoniła i odezwała się w te słowa: żeby było szybciej, żeby nie przedłużać,  nie będę  pisała jak powinno być, nie będę czekała na odpowiedź, ja załatwię tak jak powinno być, a pani (znaczy ja) przychodząc odebrać poprawi w swoim piśmie, żeby było tak jak być powinno. O matko kochana, Wersal jakiś, nowoczesny urząd, urząd przychylny obywatelowi/obywatelce czyli mnie. Zachłystywałam się jako ta głupia, jako ta pierwsza naiwna. Nie brałam pod uwagę, że to fatamorgana, maligna albo inne majaczenie.

Stało się jak pani z urzędu obiecała. Szybciutko telefon, że już przygotowane, pojechałam, zapłaciłam ile trzeba było. Odebrałam. Bo w urzędzie nie dostaniesz nic dopóki nie zapłacisz. Będąc już w posiadaniu wypisu zauważyłam niestety, że wpisano imię matki mojej A. Nie spodobało mi się jako, że matce mojej na imię było B od zawsze. Grzecznie poprosiłam o zmianę. Ale już inna pani z urzędu mnie obsługiwała i warknęła – wypis z ksiąg wieczystych niech przyniesie. Znaczy ja, żebym przyniosła. No to ja, ciągle jeszcze grzecznie, że 10 lat temu w tym samym urzędzie również popełniono błąd w imieniu matki mojej, dając jej tym razem C, chociaż w dokumentach było inaczej i o, o proszę, mam korespondencję w tej sprawie. I informację z tegoż tutejszego urzędu, że błąd naprawiono i uznano, że matka moja to B.  I pewnie tym razem ktoś popełnił błąd. A urzędniczka, jak nie huknie – nikt tu błędu nie popełnił, bo to jest w SYSTEMIE.  A SYSTEM rzecz święta. I że ona z księgi wieczystej wypis chce. To ja jej, że po wypis trzeba jechać na drugi koniec miasta, że darmo wypisów nie rozdają, że księgi elektronicznie są dostępne. To ona, że sprawdzi. Sprawdziła. Jest faktycznie, jest B – jak byk.  Już odetchnęłam z ulgą. Ale ona urzędniczka jest niewzruszona i nadal   chce wypis. To ja jej na to, że księgi wieczyste nie są od tego, żeby dane osobowe obywateli na ich podstawie weryfikować. No i że  ja mam taki kartonik, dowodem osobistym zwany, że może jednak sprawdzi i poprawi, bo tam tez moja matka na imię ma B. Urzędniczka, że nie. Bo tak jest w SYSTEMIE i żebym nie mówiła, że to błąd urzędnika. Systemu co najwyżej. Czyli jeśli dobrze rozumiem, system jest na tyle samodzielny, że sam sobie wpisał dane, sam sobie zdecydował jak na imię ma moja matka. Mam nadzieję, że samowola wszechwładnego systemu pójdzie dalej i wywali na zbity pysk niektórych urzędników.

Napisałam do urzędu i czekam na odpowiedź. Ponieważ ustawę o ochronie danych osobowych i RODO  mam w małym paluszku, a urząd czy chce czy nie pod ustawę podlega, w celu wzmożenia swojej upierdliwości poprosiłam o wskazanie dokumentu stanowiącego podstawę dokonania zmiany moich danych osobowych. Pewnie sobie poczekam. Ale nie odpuszczę. Ostatnio przy wymianie dowodu osobistego, zażądano ode mnie aktu małżeństwa. Małżeństwa zawartego blisko 40 lat temu. I nie ważne było, że po ślubie wymieniłam na podstawie odpowiednich dokumentów zielony dowód na nowy, z nazwiskiem męża, że już raz odbierałam plastikowy dowód i nikt nie kazał mi udowadniać, że jestem mężatką. Tym razem panienka z okienka zagroziła, że nie wyda mi dowodu. Poprosiłam, żeby mi napisała, że dowodu nie wydaje z powodu niedostarczenia aktu małżeństwa i do tego żeby podała podstawę prawną żądania tegoż aktu ode mnie. Chyba za dużo byłoby pisania, wolała wydać dowód.

Między bajki schować należy banialuki o wprowadzeniu ułatwień, uproszczeń, oświadczeń. Obywatelu na kolona - urzędnik władzą jest i basta!

Albo szable w dłoń !!!!!!!!!!!!!! i czekaj sobie petencie, czekaj ...

21:57, tanczaca_w_deszczu , bez światłocieni
Link Komentarze (9) »
niedziela, 17 lutego 2019
myśl 301

Ludzie się nie zmieniają.

Dostosowują się tylko. Mniej lub bardziej udolnie.

17:03, tanczaca_w_deszczu , myśli nieprzemyślane
Link Komentarze (3) »
sobota, 16 lutego 2019
myśl 300

Słucham tej pięknej melodii ...

A powinien to być jakiś heavy metal, osty rock, coś satanistycznego.

Jestem w podłym nastroju. Wczoraj jeden z pracowników zachował się w sposób arogancki, lekceważący, wobec Najważniejszego, mnie, i jednej z pracownic. Jeszcze nigdy nie byłam w  takiej sytuacji. Podniesiony głos, trzaskanie drzwiami, wszystko po to by obronić swoją nieudolność, złą organizację pracy i zwykłą złośliwość wobec innych współpracowników.

Nie lubię karać. Ale tym razem kara jest nieunikniona. Myślę, że delikwent będzie zaskoczony, bo chyba jest przekonany, że skoro od razu nic nie było, to przyschnie i pójdzie w zapomnienie.

A ja potrzebuję podjąć decyzję, na chłodno, gdy opadną emocje. I obawiam się, że na chłodno kara będzie bardziej dotkliwa.

Jestem wściekła i rozczarowana ale nikt nie obiecywał, że kierowanie zespołem będzie pracą lekką, łatwą i przyjemną!

21:05, tanczaca_w_deszczu , fabryka i ja
Link Komentarze (3) »
wtorek, 29 stycznia 2019
myśl 299

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba i tekst

20:30, tanczaca_w_deszczu , fabryka i ja
Link Komentarze (3) »
wtorek, 22 stycznia 2019
myśl 298

Urlopy pobrane i jutro idziemy z PaneMężem do wnuś, do przedszkola. Zostaliśmy zaproszeni na Dzień Babci i Dziadka. Nasze artystki będą mówiły wierszyki i śpiewały piosenki. Znamy już cały repertuar, bo oczywiście chwaliły się wszystkim czego nauczyły się w przedszkolu. Ale zupełnie im to nie przeszkadza, cieszyć się, że to będzie niespodzianka!

Nie mam wątpliwości, że czeka nas jutro dzień wzruszeń.

21:58, tanczaca_w_deszczu , z pamiętnika babci
Link Komentarze (3) »
sobota, 19 stycznia 2019
myśl 297

Żadna śmierć, żadna strata nie może spowodować tego, że zatrzyma się  cały świat. On zatrzymuje się dla tych co byli najbliżej i to też tylko na pewien czas.

Więc nie powinno mnie dziwić, że kłamstwo, obłuda, podłość towarzyszą nam cały czas. No cóż jeśli się ma to coś we krwi, to coś jest drugą naturą nie ma takiej siły by udało się to ukryć!

Potrzebuję czasu żeby to wszystko oswoić.

Nie radzę sobie z dzisiejszą rzeczywistością!  Z tym co dzieje  się w moim kraju.



15:28, tanczaca_w_deszczu , bez światłocieni
Link Komentarze (6) »
myśl 296

tak dźwięczy cisza

Witaj ciemności, moja stara przyjaciółko

Znowu przyszedłem z tobą porozmawiać

Gdyż pewna wizja, zakradając się cicho

Zostawiła swoje nasiona, kiedy spałem

I wizja ta, którą zasiano w mojej głowie

Wciąż pozostaje

W dźwięku ciszy.

W niespokojnych snach szedłem sam

Wąskimi uliczkami wyłożonymi brukiem

W blasku lampy ulicznej

Postawiłem mój kołnierz, by ochronić się przed zimnem i wilgocią

Gdy moje oczy ukłuł błysk światła neonu

Które rozdarło noc

I dotknęło dźwięku ciszy.

 

W nagim świetle ujrzałem

Dziesięć tysięcy ludzi, może więcej

Ludzi rozmawiających, którzy nie mówią

Ludzi słyszących, którzy nie słuchają

Ludzi piszących piosenki, którymi nigdy się nie podzielą

I nikt nie ośmielił się

Zakłócić dźwięku ciszy.

 

Rzekłem „Głupcy, nic nie rozumiecie”

Cisza rozrasta się niczym nowotwór

Usłyszcie moje słowa, abym mógł was nauczyć

Chwyćcie moje ręce, abym mógł was dosięgnąć

Ale moje słowa spadały niczym krople deszczu

I odbijały się echem

W studniach ciszy.

 

Ludzie kłaniali i modlili się

Do bożka z neonu, którego sami stworzyli

Znak błysnął swoim ostrzeżeniem

W słowach, z których się składał

Mówił, że słowa proroków widnieją na ścianach metra

I klatkach kamienic

I szepczą w dźwiękach ciszy.

 (tekst skopiowany z www.radiozet.pl)

14:40, tanczaca_w_deszczu , bez światłocieni
Link Dodaj komentarz »
piątek, 18 stycznia 2019
myśl 295

Polska język trudna język!

-- babciu mam ciebie okulary

-Zuziu, nie ciebie tylko twoje okulary

- nie babciu nie Zuzi tylko ciebie one są

I w ten sposób ustaliłyśmy sobie z wnusią czyje to były okulary.

 

Psica miewa się coraz lepiej.

21:35, tanczaca_w_deszczu , z pamiętnika babci
Link Komentarze (1) »
niedziela, 30 grudnia 2018
myśl 294

Właśnie zostawiliśmy Psicę w psim szpitalu. Wszystko wskazuje na to, że ma udar. Jest w śpiączce farmakologicznej.  Musieliśmy ją zostawić, nie było wyboru. Dostaje leki w kroplówce a przed nami długa noc. Nerwy, strach.

I niech mi nikt nie mówi, że to tylko pies.

Niech ten rok się skończy! Na razie wszystkie nasze problemy zdrowotne kończą się lepiej niż wskazywały na to pierwsze rokowania, więc dlaczego w przypadku Psicy miałoby być inaczej?



19:01, tanczaca_w_deszczu , bez światłocieni
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 24 grudnia 2018

kartka-na-boze-narodzenie-ruchomy-obrazek-0030życzę wszystkim Świąt  w przyjaznej, rodzinnej amosferze, świąt spędzonych tak aby dały siłę na kolejne miesiące. Aby te chwile spędzone wspólnie pozwoliły namznowu patrzeć na siebie z czułością i miłością, bez względu na to co nas podzieliło.

08:50, tanczaca_w_deszczu , bez światłocieni
Link Komentarze (5) »
piątek, 07 grudnia 2018
myśl 293

Układam sobie w głowie to co chcę napisać. Po dwóch miesiącach życia w maksymalnym stresie wszystkie słowa są takie bez emocji, takie płaskie i nie oddają tego co wtedy myślałam, co czułam.

Chronologia jest zmącona ważnością spraw.

Może lepiej nie wracać, nie myśleć? Z drugiej strony, to ciągle siedzi we mnie. Dosłownie i w przenośni.

Detoks po stresie jeszcze nie zakończony.


22:24, tanczaca_w_deszczu , bez światłocieni
Link Komentarze (9) »
sobota, 24 listopada 2018
myśl 292

Poduszka powoli wysycha.

Zaczęłam oddychać.

Oddycham.


21:09, tanczaca_w_deszczu , bez światłocieni
Link Komentarze (3) »
niedziela, 30 września 2018
myśl 291

Skończyły się niezapłakane strony poduszki. Silna kobieta musiała przestać płakać. Opowiem w skrócie, bo strachy już trochę oswoiłam i niech tak zostanie. 

Ja już nie raz mówiłam o tym, że nieszczęścia wcale nie chodzą parami. One nie chodzą parami ale całymi stadami. I tak się zadziało. U Panamęża podejrzenie choroby nowotworowej. Na cito terminy za pół roku. Poruszyłam niebo i ziemię, stanęłam na głowie i terminy skróciłam do 2 miesięcy. Podejrzenie powoli zamienia się w pewność, że pierwsza diagnoza była zbyt pochopna. Jeszcze chwila. Ale PanMąż był zdruzgotany to silna kobieta musiała być silna. Ani jednej łzy, spokój i opanowanie. W nocy poduszka przyjmowała nadmiar wody. Wnusie też miały problemy zdrowotne, tyle tylko, że nie pozwoliłam aby Starsza uwierzyła w pierwszą diagnozę. Bałam się jej ( tej diagnozy),bałam się o Starszą bo zbyt wiele na nią spada ostatnio. W między czasie Farciara całkowicie straciła wzrok, przez niezdiagnozowaną cukrzycę. Dosłownie w trzy dni z bystrego psa, zrobił się kret.To tylko kilka nieszczęść. Chciało mi się wyć, wtedy jeszcze nie wiedziałam, że te najgorsze diagnozy nie sprawdzą się. W końcu odebrałam swój wynik badania TK głowy, po którym zlecono rezonans. W głowie  znaleziono coś, co jest obcym pasażerem. No i teraz silna kobieta nie płacze. Czeka na wizytę u lekarza, trzeciego już, bo na razie jest 1:1 w diagnozach. Nie wiem, co ja mam ale gdy coś takiego dotyczy mnie osobiście to ogarnia mnie dziwny spokój i opanowanie. Gdy moich bliskich, bliska jestem histerii. Sobie powtarzam jak mantrę: będzie dobrze, powtarzam tak długo aż uwierzę.

A teraz walka o to aby opanować cukrzycę u Farciary, a później zawalczyć o jej wzrok.

Jutro Starsza zaczyna pracę w fabryce.

12:28, tanczaca_w_deszczu , bez światłocieni
Link Komentarze (7) »
czwartek, 13 września 2018
myśl 290

Co robi silna kobieta w środku nocy? 

Odwraca poduszkę na niezapłakaną stronę. 

Trzymajcie mocno kciuki, proszę 

13:30, tanczaca_w_deszczu
Link Komentarze (4) »
środa, 29 sierpnia 2018
myśl 289

Po dłuższym niebyciu, wróciłam na wyspę z zamiarem podzielenia się pozytywnymi emocjami. I jak to zwykle bywa, zamiary trafił jasny szlag. Tak już w życiu mam, że nie mogę niczym zbyt długo, zbyt mocno cieszyć się bo zaraz coś się wydarzy mniej pozytywnego. Tak żeby ostudzić radość, zachmurzyć a i czasem palnąć pałą przez łeb. Po ostatniej rozmowie ze Starszą, nie radzę sobie z problemem, a właściwie problemami.

Od razu powiem, że nie zadziała na mnie żadne tłumaczenie w stylu: ona jest dorosła, musi radzić sobie sama. Sama to ona musi podjąć decyzję! Jest naszym dzieckiem, bez względu na wiek i skoro przychodzi do rodziców, chce mówić i chce słuchać, to nie możemy jej odmówić.Więc dużo słucham i jak najmniej mówię



22:19, tanczaca_w_deszczu , bez światłocieni
Link Komentarze (8) »
niedziela, 26 sierpnia 2018
Taki problem

 

Wystąpiły błędy przy wysyłaniu pingów do serwisów zewnętrznych.

Taki komunikat pojawia się gdy publikuję wpis. Co z tym zrobić? 

11:01, tanczaca_w_deszczu , bez światłocieni
Link Komentarze (8) »
wtorek, 21 sierpnia 2018
myśl 288

No to teraz proszę o podpowiedź i znalezienie najzgrabniejszego rozwiązania. Niedługo w fabryce zacznie pracę moja córka. Jestem dyrektorem, nie jestem z pracownikami na ty. Wszyscy będą wiedzieli, że  to moje dziecko. Jak powinna zwracać się  do nnie? Jak mówić o mnie do innych? To decyja mamy? No nie, proszę, litości. Z osobami z zewnątrz nie ma problemu, różne nazwiska, żadnych skojarzeń, będę panią dyrektor. Ale w fabryce? 

19:12, tanczaca_w_deszczu , fabryka i ja
Link Komentarze (11) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 17