bez światłocieni czyli rezerwat myśli nierzadko nieprzemyślanych
sobota, 16 lutego 2019
myśl 300

Słucham tej pięknej melodii ...

A powinien to być jakiś heavy metal, osty rock, coś satanistycznego.

Jestem w podłym nastroju. Wczoraj jeden z pracowników zachował się w sposób arogancki, lekceważący, wobec Najważniejszego, mnie, i jednej z pracownic. Jeszcze nigdy nie byłam w  takiej sytuacji. Podniesiony głos, trzaskanie drzwiami, wszystko po to by obronić swoją nieudolność, złą organizację pracy i zwykłą złośliwość wobec innych współpracowników.

Nie lubię karać. Ale tym razem kara jest nieunikniona. Myślę, że delikwent będzie zaskoczony, bo chyba jest przekonany, że skoro od razu nic nie było, to przyschnie i pójdzie w zapomnienie.

A ja potrzebuję podjąć decyzję, na chłodno, gdy opadną emocje. I obawiam się, że na chłodno kara będzie bardziej dotkliwa.

Jestem wściekła i rozczarowana ale nikt nie obiecywał, że kierowanie zespołem będzie pracą lekką, łatwą i przyjemną!

21:05, tanczaca_w_deszczu , fabryka i ja
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 29 stycznia 2019
myśl 299

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba i tekst

20:30, tanczaca_w_deszczu , fabryka i ja
Link Komentarze (3) »
wtorek, 22 stycznia 2019
myśl 298

Urlopy pobrane i jutro idziemy z PaneMężem do wnuś, do przedszkola. Zostaliśmy zaproszeni na Dzień Babci i Dziadka. Nasze artystki będą mówiły wierszyki i śpiewały piosenki. Znamy już cały repertuar, bo oczywiście chwaliły się wszystkim czego nauczyły się w przedszkolu. Ale zupełnie im to nie przeszkadza, cieszyć się, że to będzie niespodzianka!

Nie mam wątpliwości, że czeka nas jutro dzień wzruszeń.

21:58, tanczaca_w_deszczu , z pamiętnika babci
Link Komentarze (3) »
sobota, 19 stycznia 2019
myśl 297

Żadna śmierć, żadna strata nie może spowodować tego, że zatrzyma się  cały świat. On zatrzymuje się dla tych co byli najbliżej i to też tylko na pewien czas.

Więc nie powinno mnie dziwić, że kłamstwo, obłuda, podłość towarzyszą nam cały czas. No cóż jeśli się ma to coś we krwi, to coś jest drugą naturą nie ma takiej siły by udało się to ukryć!

Potrzebuję czasu żeby to wszystko oswoić.

Nie radzę sobie z dzisiejszą rzeczywistością!  Z tym co dzieje  się w moim kraju.



15:28, tanczaca_w_deszczu , bez światłocieni
Link Komentarze (6) »
myśl 296

tak dźwięczy cisza

Witaj ciemności, moja stara przyjaciółko

Znowu przyszedłem z tobą porozmawiać

Gdyż pewna wizja, zakradając się cicho

Zostawiła swoje nasiona, kiedy spałem

I wizja ta, którą zasiano w mojej głowie

Wciąż pozostaje

W dźwięku ciszy.

W niespokojnych snach szedłem sam

Wąskimi uliczkami wyłożonymi brukiem

W blasku lampy ulicznej

Postawiłem mój kołnierz, by ochronić się przed zimnem i wilgocią

Gdy moje oczy ukłuł błysk światła neonu

Które rozdarło noc

I dotknęło dźwięku ciszy.

 

W nagim świetle ujrzałem

Dziesięć tysięcy ludzi, może więcej

Ludzi rozmawiających, którzy nie mówią

Ludzi słyszących, którzy nie słuchają

Ludzi piszących piosenki, którymi nigdy się nie podzielą

I nikt nie ośmielił się

Zakłócić dźwięku ciszy.

 

Rzekłem „Głupcy, nic nie rozumiecie”

Cisza rozrasta się niczym nowotwór

Usłyszcie moje słowa, abym mógł was nauczyć

Chwyćcie moje ręce, abym mógł was dosięgnąć

Ale moje słowa spadały niczym krople deszczu

I odbijały się echem

W studniach ciszy.

 

Ludzie kłaniali i modlili się

Do bożka z neonu, którego sami stworzyli

Znak błysnął swoim ostrzeżeniem

W słowach, z których się składał

Mówił, że słowa proroków widnieją na ścianach metra

I klatkach kamienic

I szepczą w dźwiękach ciszy.

 (tekst skopiowany z www.radiozet.pl)

14:40, tanczaca_w_deszczu , bez światłocieni
Link Dodaj komentarz »
piątek, 18 stycznia 2019
myśl 295

Polska język trudna język!

-- babciu mam ciebie okulary

-Zuziu, nie ciebie tylko twoje okulary

- nie babciu nie Zuzi tylko ciebie one są

I w ten sposób ustaliłyśmy sobie z wnusią czyje to były okulary.

 

Psica miewa się coraz lepiej.

21:35, tanczaca_w_deszczu , z pamiętnika babci
Link Komentarze (1) »
niedziela, 30 grudnia 2018
myśl 294

Właśnie zostawiliśmy Psicę w psim szpitalu. Wszystko wskazuje na to, że ma udar. Jest w śpiączce farmakologicznej.  Musieliśmy ją zostawić, nie było wyboru. Dostaje leki w kroplówce a przed nami długa noc. Nerwy, strach.

I niech mi nikt nie mówi, że to tylko pies.

Niech ten rok się skończy! Na razie wszystkie nasze problemy zdrowotne kończą się lepiej niż wskazywały na to pierwsze rokowania, więc dlaczego w przypadku Psicy miałoby być inaczej?



19:01, tanczaca_w_deszczu , bez światłocieni
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 24 grudnia 2018

kartka-na-boze-narodzenie-ruchomy-obrazek-0030życzę wszystkim Świąt  w przyjaznej, rodzinnej amosferze, świąt spędzonych tak aby dały siłę na kolejne miesiące. Aby te chwile spędzone wspólnie pozwoliły namznowu patrzeć na siebie z czułością i miłością, bez względu na to co nas podzieliło.

08:50, tanczaca_w_deszczu , bez światłocieni
Link Komentarze (5) »
piątek, 07 grudnia 2018
myśl 293

Układam sobie w głowie to co chcę napisać. Po dwóch miesiącach życia w maksymalnym stresie wszystkie słowa są takie bez emocji, takie płaskie i nie oddają tego co wtedy myślałam, co czułam.

Chronologia jest zmącona ważnością spraw.

Może lepiej nie wracać, nie myśleć? Z drugiej strony, to ciągle siedzi we mnie. Dosłownie i w przenośni.

Detoks po stresie jeszcze nie zakończony.


22:24, tanczaca_w_deszczu , bez światłocieni
Link Komentarze (9) »
sobota, 24 listopada 2018
myśl 292

Poduszka powoli wysycha.

Zaczęłam oddychać.

Oddycham.


21:09, tanczaca_w_deszczu , bez światłocieni
Link Komentarze (3) »
niedziela, 30 września 2018
myśl 291

Skończyły się niezapłakane strony poduszki. Silna kobieta musiała przestać płakać. Opowiem w skrócie, bo strachy już trochę oswoiłam i niech tak zostanie. 

Ja już nie raz mówiłam o tym, że nieszczęścia wcale nie chodzą parami. One nie chodzą parami ale całymi stadami. I tak się zadziało. U Panamęża podejrzenie choroby nowotworowej. Na cito terminy za pół roku. Poruszyłam niebo i ziemię, stanęłam na głowie i terminy skróciłam do 2 miesięcy. Podejrzenie powoli zamienia się w pewność, że pierwsza diagnoza była zbyt pochopna. Jeszcze chwila. Ale PanMąż był zdruzgotany to silna kobieta musiała być silna. Ani jednej łzy, spokój i opanowanie. W nocy poduszka przyjmowała nadmiar wody. Wnusie też miały problemy zdrowotne, tyle tylko, że nie pozwoliłam aby Starsza uwierzyła w pierwszą diagnozę. Bałam się jej ( tej diagnozy),bałam się o Starszą bo zbyt wiele na nią spada ostatnio. W między czasie Farciara całkowicie straciła wzrok, przez niezdiagnozowaną cukrzycę. Dosłownie w trzy dni z bystrego psa, zrobił się kret.To tylko kilka nieszczęść. Chciało mi się wyć, wtedy jeszcze nie wiedziałam, że te najgorsze diagnozy nie sprawdzą się. W końcu odebrałam swój wynik badania TK głowy, po którym zlecono rezonans. W głowie  znaleziono coś, co jest obcym pasażerem. No i teraz silna kobieta nie płacze. Czeka na wizytę u lekarza, trzeciego już, bo na razie jest 1:1 w diagnozach. Nie wiem, co ja mam ale gdy coś takiego dotyczy mnie osobiście to ogarnia mnie dziwny spokój i opanowanie. Gdy moich bliskich, bliska jestem histerii. Sobie powtarzam jak mantrę: będzie dobrze, powtarzam tak długo aż uwierzę.

A teraz walka o to aby opanować cukrzycę u Farciary, a później zawalczyć o jej wzrok.

Jutro Starsza zaczyna pracę w fabryce.

12:28, tanczaca_w_deszczu , bez światłocieni
Link Komentarze (7) »
czwartek, 13 września 2018
myśl 290

Co robi silna kobieta w środku nocy? 

Odwraca poduszkę na niezapłakaną stronę. 

Trzymajcie mocno kciuki, proszę 

13:30, tanczaca_w_deszczu
Link Komentarze (4) »
środa, 29 sierpnia 2018
myśl 289

Po dłuższym niebyciu, wróciłam na wyspę z zamiarem podzielenia się pozytywnymi emocjami. I jak to zwykle bywa, zamiary trafił jasny szlag. Tak już w życiu mam, że nie mogę niczym zbyt długo, zbyt mocno cieszyć się bo zaraz coś się wydarzy mniej pozytywnego. Tak żeby ostudzić radość, zachmurzyć a i czasem palnąć pałą przez łeb. Po ostatniej rozmowie ze Starszą, nie radzę sobie z problemem, a właściwie problemami.

Od razu powiem, że nie zadziała na mnie żadne tłumaczenie w stylu: ona jest dorosła, musi radzić sobie sama. Sama to ona musi podjąć decyzję! Jest naszym dzieckiem, bez względu na wiek i skoro przychodzi do rodziców, chce mówić i chce słuchać, to nie możemy jej odmówić.Więc dużo słucham i jak najmniej mówię



22:19, tanczaca_w_deszczu , bez światłocieni
Link Komentarze (8) »
niedziela, 26 sierpnia 2018
Taki problem

 

Wystąpiły błędy przy wysyłaniu pingów do serwisów zewnętrznych.

Taki komunikat pojawia się gdy publikuję wpis. Co z tym zrobić? 

11:01, tanczaca_w_deszczu , bez światłocieni
Link Komentarze (8) »
wtorek, 21 sierpnia 2018
myśl 288

No to teraz proszę o podpowiedź i znalezienie najzgrabniejszego rozwiązania. Niedługo w fabryce zacznie pracę moja córka. Jestem dyrektorem, nie jestem z pracownikami na ty. Wszyscy będą wiedzieli, że  to moje dziecko. Jak powinna zwracać się  do nnie? Jak mówić o mnie do innych? To decyja mamy? No nie, proszę, litości. Z osobami z zewnątrz nie ma problemu, różne nazwiska, żadnych skojarzeń, będę panią dyrektor. Ale w fabryce? 

19:12, tanczaca_w_deszczu , fabryka i ja
Link Komentarze (11) »
wtorek, 14 sierpnia 2018
myśl 287

Pracowników wypuściłam do domu. Zostałam sama na dyżurze. Bo może jeszcze Bardzo Ważny Urząd zadzwoni, zamejluje. Bo oni tak lubią, za pięć dwunasta, na ostatnią chwilę. W biurze cisza, spokój. Nie dzwonią telefony, nikt nie rozmawia. Dziwnie trochę tak. Nie jestem przyzwyczajona do takiego spokoju w tym miejscu.

Za to za oknem burza. Nie jakaś straszna, ale grzmi i pada. Wiatr ucichł. Przez otwarte okna wpada rześki powiew. Nawet nie wiem czy mam ochotę wracać do domu. Tam wiadomo, czeka moc zajęć. Jak to w domu. I wnusie, które natychmiast muszą "babusi" poopowiadać co się działo w ciągu całego długiego dnia. Kocham to wszystko! Ale teraz mam tę swoją chwilę samotności, o której tak bardzo marzyłam. Praca - dziwne miejsce na samotność, ale i tak cieszę się chwilą.

Życie nauczyło mnie korzystać z takich momentów. Nie liczyć, że uda się zrealizować konkretny plan. Owszem planuj, myśl, układaj różne scenariusze. Ale jak jest to bierz. Ciesz się tu i teraz!

A teraz idę popatrzeć na kałuże i padający deszcz. Lubię deszcz i piosenkę Krystyny Prońko:


Spośród wielu bzdur
Które niosą stada chmur
Ja lubię deszcz
Deszcz w cisnej.
W wielkim mieście nie wie nikt
Ile czasu może mżyć
Taki deszcz
Deszcz w cisnej
Koła aut się slizgają
Wycieraczki smutno w deszczu łkają
Kropel głuchy rytm
Stuka w moje drzwi
Pasjans, który stawiam dziś od rana
Znów nie wyszedł mi.
Z każdą większą kroplą dżdżu
Coraz lepiej jest mi tu

13:49, tanczaca_w_deszczu , bez światłocieni
Link Komentarze (3) »
niedziela, 05 sierpnia 2018
myśl 286

Każdy potrzebuje chwili samotności. 

Jestem jak każdy.

Tylko te moje chwile są ostatnio niedoścignione.

11:19, tanczaca_w_deszczu , myśli nieprzemyślane
Link Komentarze (4) »
sobota, 04 sierpnia 2018
myśl 285

Słuchałam ostatnio audycji o problemach w szkole, po wprowadzeniu zmian. Kobieta mówiła o ważnych sprawach, niestety w pewnym momencie nie mogłam dużej skupić się na temacie. W każdym zdaniu podkreślała: uczennice i uczniowie, nauczyciele i nauczycielki, warszawianki i warszawiacy, obywatelki i obywatele. Nie dało się tego słuchać. np. "uczennice i uczniowie codziennie spotykają się ze swoimi wychowawczyniami i wychowawcami ...", dyrektorki i dyrektorzy mają problem by zatrudnić w pełnym wymiarze nauczycielki i nauczycieli. Itd. itd", powoli zaczynałam gubić się w temacie. Pani przedstawiała problemy finansowe, kadrowe: " jak w szkole zatrudnić elektryka ..." i tu już straciłam wątek gdyż skupiam się na kombinowaniu jaki będzie rodzaj żeński od elektryka? Elektryczka? A jeżeli ma wyższe wykształcenie to będą zatrudniać inżynierkę? Straciłam wątek, wyłączyłam radio. Irytuje mnie obecny trend. Feministyczny?

Dziś poznałam nowe słowo. Cywilki. Kolejna madam wypowiada się tym razem o Powstaniu Warszawskim i udziale w nim mieszkańców stolicy. " Pamiętajmy też o cywilkach, które także walczyły." Przecież nikt nigdy nie negował udziału kobiet w tej walce, cywile walczyli.

CYWILE to ludzie, a ludzie to kobiety, mężczyźni, dzieci, homo, hetero, wierzący i nie. Po co tworzyć takie dziwolągi.

Kobieta pilotująca samolot jest pilotką? kierująca samochodem - kierownicą? Bo, że Mucha może być ministrą to już wiem!

Gdy prowadzę auto jestem kierowcą i nie obraża mnie to w żaden sposób. Nie uwłacza jako kobiecie. Jestem też  człowiekiem a nie człowieczką, magistrem a nie magisterką, a tym bardziej magistralą!

Nie dajmy się zwariować feministycznemu słowotwórstwu, które niczemu nie służy!





21:49, tanczaca_w_deszczu , myśli nieprzemyślane
Link Komentarze (6) »
sobota, 21 lipca 2018
myśl 284

Jestem babcią bliźniaczek. Bliźniaczki mieszkają w tym samym domu, w którym my z Panmężem. Widuję, słyszę, jestem z nimi codziennie. Dłużej, krócej. Jestem. Starsza jest zmęczona, bo każdy by był. Kocha te swoje skarby ale czasami chciałaby uciec z domu. Pomogliśmy jej w tym. Zajęliśmy się z Panmężem dziećmi, a ich rodzice wyjechali na Mazury. Dziewczynki nie mają z tym, żadnego problemu, że zostają z dziadkami. Starsza też nie. Wyjechała, zgodnie z moim przykazaniem nie dzwoniła a po powrocie stwierdziła, że nie czuła takiej potrzeby, bo wie, że dzieciom jest dobrze z nami.

Teraz sytuacja jest taka. Bliźniaczki wyjechały z rodzicami na Mazury. W domu cisza, z której cieszymy się niezmiernie. Bo to przy trzylatkach w domu nieczęsto się zdarza. Starsza zadzwoniła, że już są na miejscu i jest o'k. Mijają godziny, pięć, sześć, osiem ... Nie wytrzymuję i pod byle pretekstem dzwonię do Starszej ale moją prawdziwą intencją jest dowiedzieć jak wnusie, jak im się podoba, czy są zadowolone. Nie mam wątpliwość, że mama dobrze się nimi opiekuje. Ale ja czuję się o wiele lepiej, gdy mam na nie oko.

Gdy są w domu nie wtrącam się (w każdym razie bardzo się staram), pomagam gdy Starsza tego potrzebuje i chce. A bardzo często chce i potrzebuje, gdyż Zięć starszy nie bardzo ma cierpliwość do swoich dzieci i chętnie znajduje sobie zajęcia zastępcze. Trochę to wszystko "zasługa" Starszej, bo ona często pyta się o moje zdanie, co powinna zrobić, jak zrobić, czy dobrze robi. Podpowiadam, sugeruję, ale zazwyczaj kończę niezmiennym: decyzję musisz podjąć sama.

Przecież  ja mogę tylko mówić o tym co sprawdziło się, gdy ona i jej siostra były małe, jakie popełniłam błędy, a jakich udało mi się uniknąć. Bliźniaczki są inne, chociażby z tego powodu, że są bliźniaczkami, że Starsza nie jest mną, a Zięć starszy moim Panmężem. 

Ale cokolwiek bym teraz nie napisała, nie powiedziała - najlepiej się czuję, gdy mam oko na swoje wnusie.

Każda babcia tak ma? No nie, to akurat z własnego doświadczenia wiem, że nie każda.

Jestem uzależniona?

Powinnam z tym walczyć? leczyć się? czy coś?



07:49, tanczaca_w_deszczu , z pamiętnika babci
Link Komentarze (5) »
niedziela, 15 lipca 2018
myśl 283

Taki wpis ładny, pourlopowy napisalam, byłam zadowolona  (a to nie jest zbyt częste w moim przypadku) i zamiast na wyspę, tekst w kosmos sobie uleciał. No to ja jeszcze raz, na gorąco powtarzam, ale to już  nie to nie tak, ale co tam. Publikuj.Klik.I został tylko początek. No to wyrzucilam. Widocznie ma nie być to nie będzie pourlopowych wspomnień. Może kiedyś,  może później. 

Teraz praca. W pracy od razu, bez rozbiegu - kontrola z ważnego urzędu. Jakoś tak pozytywnie nastawiona. Podstęp to, czy nie? Uważam aby nie uśpili mojej czujności. W połowie tygodnia będzie protokół. Wtedy się okaże. 

No i po urlopie.' 

20:48, tanczaca_w_deszczu
Link Komentarze (5) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 17